*Daria*
Jak zwykle dzień jak co dzień mój budzik zadzwonił równo 5.50 trzeba wstać dzisiaj ostatni dzień matury. Ubrałam się i zeszłam na dół przywitałam się z mama :
- dzień dobry
- cześć córcia- odpowiedziała
- ej no rozmawialiśmy o tym
- no wiem przepraszam. To dzisiaj co robisz po maturze?
- mówiłam ci już ze muszę odbąbać ten miesiąc praktyk.
W tym roku kończyłam szkole. Miałam to szczęście, że zdążyłam załapać się na jedno miejsce na stadionie Unii. Wiec przez cały miesiąc będę zdawać relacje i rozmawiać z zawodnikami na treningach i meczach.
- a no właśnie dzisiaj na stadionie?
- tak tak już się nie mogę doczekać 15
Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu w kierunku Weroniki .
*Weronika*
Codziennie Daria była pod moim domem 7.00 i ruszałyśmy na przystanek. Dziś po szkole miała przygotowana dla mnie niespodziankę . Mówiła mi tylko ze mam z nią gdzieś jechać i odrobić z nią praktyki. Cały miesiąc zastanawiałam się i próbowałam z niej coś wydusić jednak jest uparta.
- hej hej - przywitałam się z nią buziakiem.
- witam. Dziś twój wielki dzień, co?
- chyba twój dzisiaj masz praktyki. I nawet nie wiem co to za niespodzianka
- zobaczysz o 14.50 masz być u mnie powiedziałam im ze będę 15.20. Na teraz mogę ci powiedzieć ze będziesz w niebie - powiedziała z uśmiechem .
- dobra przekonamy się - odpowiedziałam niechętnie
- co to za ton?! O 14.50 masz być ok?!
- dobrze skorzystam
W końcu przyjechał autobus. Po 30 minutach byłyśmy już pod szkolą. Czekaliśmy razem z innymi, aż zaczną nas wpuszczać. Po chwili usłyszeliśmy głosy i zaczęło się piekło. Z Daria życzyliśmy sobie połamania długopisów i weszliśmy.
Po maturze . *Daria*
Wróciłam do domu było jakoś po 12. Pomyślałam , ze mogę się położyć. Ale jednak nie udało mi się z myślą o tym że dzisiaj będę rozmawiać ze wszystkimi zawodnikami mojego ulubionego klubu żużlowego z wrażenia i "podniecenia" nie mogłam zasnąć. Zbliżała się 14.50 szybko wrzuciłam przepustki i identyfikator do torebki tak żeby Weronika nie wyczaiła. Zgarnęłam klucze od auta i czekałam na Weronikę. Była punkt 14.50.
*Weronika*
Wsiadłam do auta znowu się przywitałam z Daria .
-ruszamy? -zapytałam bez entuzjazmu
- tak. Co to za mina? - nadal nie wiem co to za niespodzianka
-zaufaj mi będzie spokoo.
- no dobra - powiedziałam z uśmiechem.
Po 20 min dojechałyśmy na miejsce. Jak zobaczyłam że Daria wyciąga z torebki przepustki spostrzegłam ze jesteśmy na początku strzeleckiej. Ruszyłyśmy w stronę stadionu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz